Marysia z Gorzowa - czyli daj pan atomówkę, w pokoju jest mucha

ePub czas dodania: 2014:06:08 13:49 komentarzy 0
Wszyscy piszą od jakiegoś czasu o Marysi Sokołowskiej z Gorzowa. Więc niech będzie, napiszę i ja. Tym bardziej, że moje spojrzenie na sprawę ma szansę czymś się różnić od pisowskich szalikowców gloryfikujących Marysię oraz od zdania Warzechów czy Mazurków.

Po pierwsze i najważniejsze. Warzecha pisze:

Kwestia pierwsza, o której wspomniał krótko Robert Mazurek. Sokołowska znalazła się w centrum uwagi nie z powodu jakichś swoich wybitnych dokonań, poprzedzonych ciężką pracą, lecz tylko dlatego, że nazwała Donalda Tuska „zdrajcą”. Michał Karnowski twierdzi, że wykazała się w ten sposób odwagą. Pytanie brzmi, czy taka „odwaga” uzasadnia szum wokół niej. Odwaga to zresztą rzecz względna. Bywa, że myli się ją z głupotą. U panny Sokołowskiej dostrzegam nie tyle odwagę, co lekkomyślność.

[źródło]

Przepraszam, a od kiedy to odwaga i głupota nie mogą występować jednocześnie? Przytoczyłbym tu znaną sentencję z „Eragona”: „jedna część odwagi, trzy części głupoty”. Nastolatka z Gorzowa jest lekkomyślna, ale to nie zmienia też faktu,że jest odważna. Takie mamy zwariowane czasy,że nawet anonimowy człowiek nie może skrytykować władzy nie narażając się na hejt poważnych podobno dziennikarzy i przykład tej nastolatki nie był w sumie żadnym wielkim zaskoczeniem. Szum wokół niej jest nie z powodu jej odwagi czy głupoty, a po prostu dlatego, że reżimowe media zareagowały na stwierdzenie anonimowej nastolatki histerycznym atakiem, o czym przecież ona doskonale wiedziała w momencie wypowiadania swojego sławetnego stwierdzenia, a mimo to zdecydowała się to powiedzieć. To jak najbardziej jest odwaga, nawet jeśli jest też w tym sporo głupoty. Ale od kiedy to odwaga nastolatków nie bywa lekkomyślna? W takiej sytuacji postępowanie publicystów takich jak Warzecha i Mazurek, którzy sobie wygodnie stoją z boku i nic nie robią uważam za zwyczajną podłość. A nadzieje, że media prorządowe ot tak o nastolatce zapomną tylko dlatego, że media propisowskie przestaną jej bronić uważam w najlepszym razie za dramatyczną naiwność. Tu wcale nie chodzi o to jak reaguje pisowska prasa, po prostu przywalanie się do Marysi z Gorzowa jest PO wygodne i to z wielu powodów.

 

Innym stwierdzeniem Warzechy do którego bym się przyczepił jest narzucanie zwykłym obywatelom sztywnych dziennikarskich standardów.

Choć słowa ogólnie rzecz biorąc dotknęła dramatyczna inflacja, to niektóre z nich nadal ważą. „Zdrajca” jest takim wciąż ważącym słowem. Aby nazwać jednego z najwyższych polskich urzędników państwowych „zdrajcą”, trzeba mieć bardzo przemyślane i dobre powody. I bardzo, ale to bardzo mocne uzasadnienie. Takiego uzasadnienia w żadnym momencie od dziewczyny z Gorzowa nie usłyszałem. To z kolei znaczy, że Sokołowska nie bardzo zdaje sobie sprawę z tego, co mówi. Sądzi zapewne, że „zdrajca” to po prostu zwykła obelga; mniej więcej to samo co „kłamca” albo „oszust”.

Panie Warzecha, to pan musi mieć dowody. To pan musi uważać na słowa. Bo to pan jest dziennikarzem i to z pana zdaniem się ludzie liczą. Anonimowa nastolatka, choćby i wypompowana przez media, pozostaje anonimową nastolatką. I nie okłamujmy się, gówno kogo tak naprawdę obchodzi zdanie Marysi z Gorzowa. Nie dyskutujemy o niej dlatego, że jest dla kogoś autorytetem, tylko po prostu dlatego, że wielu ludzi już wcześniej nazywało Tuska zdrajcą. Różnica polega tylko na tym, że tym razem reżimowa TV rozdmuchała temat do absurdalnych rozmiarów i zrobiła sobie z anonimowej nastolatki worek treningowy.

Stawiając w jednym rzędzie zdanie poważanego dziennikarza oraz anonimowej nastolatki i twierdzenie, że w obu przypadkach słowo „zdrajca” ma taką samą wagę tylko ośmiesza doszczętnie samego Łukasza Warzechę. Bo naprawdę nie wiem jakim trzeba być idiotą, by się z tym zgodzić.

 

Prawdziwym skandalem jest już jednak manipulacja, jakiej dopuścił się Robert Mazurek, opisując przypadek hipotetycznej Zosi, która nazwałaby Jarosława Kaczyńskiego zdrajcą:

A strona druga? Błyskawicznie udowodni, że Zosia to noga z matmy i nie chodzi na religię, ma kiepskie uzębienie i przyłapano ją na jaraniu marihuany. Z kolejnego aneksu do „Resortowych dzieci” dowiemy się, że jej ojciec należał do ZSMP, a do partii nie, bo nie zdążył, gościnne „w Sieci” skądinąd celnie wykpi czynienie ze smarkuli politycznej bohaterki, poseł Pawłowicz zechce zbić jej pupę. I tak to poleci…

[źródło]

Jak już stwierdziłem na Twitterze, był przecież przypadek, gdy jakiś dziad obraził był Lecha Kaczyńskiego. Co prawda jakiś usłużny parlamentarzysta doniósł do prokuratury, a jakiś nadgorliwy prokurator zaczął śledztwo, jednak reakcje ze strony PiS były raczej zdystansowane. Naprawdę nie zauważyłem żadnego masowego hejtu. Była tylko masowa histeria platformerskich mediów, że PiS dąży do państwa totalitarnego. Ale nie byli w stanie udowodnić PiSowi zaangażowania w sprawę, bo czołowi politycy PiSu absolutnie nie prowadzili żadnej kampanii na rzecz wsadzenia gościa do więzienia.

Inny przykład to nastolatka trzymająca tablicę: „Giretych do wora, wór do jeziora”. A Giertych był wówczas ministrem w rządzie PiS o ile dobrze pamiętam. I też nikt z tego wielkiej sprawy w PiSie nie robił.

Jak to jest, że Mazurek już nie pamięta jakie wiadra pomyj wylewano publicznie na Lecha Kaczyńskiego? Jak to jest, że Mazurek zapomniał o stronach takich jak SpieprzajDziadu.com, które w chamski sposób wyśmiewały Lecha Kaczyńskiego i jakoś ABW nie wywalała im drzwi od 6:00 nad ranem? Sam niejednokrotnie krytycznie piszę o reakcjach pisowskich mediów, ale nie porównujmy ich do poziomu GW czy TVNu.

 

Nie jest tak,że media pisowskie piszą o Marysi z Gorzowa bo ją traktują poważnie. Piszą o niej z powodu nieproporcjonalnego ataku, który nota bene na pewno sama nastolatka przewidziała, a jednak powiedziała to co myśli. Nie jest też tak, że media reżimowe atakują Marysię z Gorzowa i wynajdują na nią kolejne haki, bo ją traktują poważnie. Absolutnie nie. Oni o niej piszą bo po prostu dzięki temu nie muszą pisać o kolejnych porażkach rządu Tuska. I będą ciągnąć temat za uszy niezależnie od tego czy pisowskie media będą tej nastolatki bronić czy też nie.

Tymczasem Warzecha, Mazurek i im podobni z uporem godnym lepszej sprawy udają, że jak PiS przestanie Marysi z Gorzowa bronić, to PO przestanie atakować. Co jest brednią całkowitą. PO przestanie Marysię z Gorzowa atakować po prostu wtedy, jak znajdzie się inny temat zastępczy.

To po prostu kolejny symptom całkowitego rozkładu naszego państwa. Bo w jakim innym kraju dorośli dziennikarze są gotowi poniżyć się do udawania, że anonimowa nastolatka znikąd która coś powiedziała ma jakieś realne znaczenie i szukają na nią haków? Takie rzeczy, to tylko w Polsce.

licznik: 1734 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze